top of page

Serwis informacyjny

Niecodziennik odc. 20

PLAN NA MIŁOŚĆ

Zaraz potem podeszli do Jezusa przedstawiciele saduceuszy, którzy twierdzą, iż nie ma czegoś takiego jak zmartwychwstanie. Oni także, zastawiając na Niego pułapkę, poprosili o rozwikłanie wymyślonego problemu: Nauczycielu, Mojżesz napisał nam, że gdyby umarł czyjś brat i pozostawił bezdzietną żonę, to brat zmarłego powinien wziąć tę kobietę za żonę i wzbudzić potomstwo swojemu bratu. Wyobraź zatem sobie, że było siedmiu braci. Pierwszy miał żonę, lecz umarł bezdzietny. Drugi podobnie – wziął tę samą kobietę za żonę i też umarł bezdzietnie. Tak samo było i z trzecim, i z każdym kolejnym z siedmiu braci. Wszyscy pomarli, nie zostawiając potomstwa. Na końcu zmarła także owa kobieta. Którego z tych siedmiu braci miałaby być żoną po zmartwychwstaniu? Przecież siedmiu ją miało. A Jezus tak im odrzekł: - Małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny tylko w tej doczesności. Ci zaś, którzy zostaną uznani za pasujących do odwiecznego i nieskończonego Życia w przyszłym świecie, po zmartwychwstaniu nie będą już więcej funkcjonować w związkach małżeńskich. Nie będą też umierać, gdyż staną się podobni do aniołów. Tymi zaś, którzy okażą się pasujący do Życia po zmartwychwstaniu, będą jedynie dojrzali synowie i córki Boże. Jeśli zaś chodzi o to, czy umarli mogą powstawać z martwych, to Mojżesz już wypowiedział się na ten temat. Relacjonując zdarzenie przy kolczastym krzewie, wspominał o PANU jako o Bogu Abrahama, Bogu Izaaka i Bogu Jakuba, co wyraźnie pokazuje, iż Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz tych, którzy mają Życie. Wszyscy zaś, którzy otrzymali z Jego ręki Życie, mają je na wieki! Na to obecni tam uczeni w Piśmie, przytakując głowami, mówili: - Nauczycielu, doskonale to ująłeś... po prostu świetnie! I nikt więcej nie śmiał już pytać Go o cokolwiek, (…)

Łukasz 20:27-40 (NPD)


Jeżeli masz dwie lub trzy żony, to dzisiejsza lekcja jest może właśnie dla Ciebie. Nie, nie chodzi tu o wielożeństwo jak w religiach niechrześcijańskich. Dwa rozwody na koncie u nawróconego chrześcijanina, to spore brzemię. W końcu przecież, w oczach Boga, każde małżeństwo trwa do końca życia…. Ale o tym wątku akurat, może… przy innej okazji.


Dzisiejszy tekst z Ewangelii Łukasza, przenosi nas w serce metaforycznego dialogu pomiędzy Jezusem a saduceuszami. Ten fragment stanowi dla nas nie tylko dowcipną anegdotę, ale również zmusza nas do zastanowienia się nad naturą miłości i zmartwychwstania.


Saduceusze, wyrażając swoją nieufność wobec Jezusa i koncepcji zmartwychwstania, zwracają się do Mesjasza z zagadką, która zdaje się nieco przekraczać granice zwykłej logiki. Opowieść o siedmiu braciach, którzy po kolei wchodzą w związek z tą samą kobietą, wywołuje w nas uczucie niemalże absurdalnego intelektualnie chaosu. Ale Jezus, z niezrównaną mądrością, przyjmuje wyzwanie jak w teleturniej, rzucając światło na duchową prawdę, która wykracza poza nasze ludzkie ograniczenia.


W odpowiedzi Jezusa kryje się głębokie przesłanie o naturze miłości w wymiarze nieskończoności. Mówi on, że w życiu pozagrobowym, miłość wyzwala się od ziemskich definicji, formalności, i ograniczeń. Przekształca się w stan czystości w świecie, gdzie czas i ziemskie normy przestają obowiązywać tak, jak dla aniołów. W ten sposób, Jezus wskazuje na transcendentny wymiar miłości, który jest nie tylko nieśmiertelny, ale także nieskończony i niematerialny.


Ta boska perspektywa miłości jest przypomnieniem, że nasze ludzkie pojmowanie miłości jest zaledwie zarysem tego, co czeka nas w życiu wiecznym. W boskim planie, miłość nie ma początku ani końca, a jej esencja jest nieograniczona i transcendentna.


Saduceusze, pytając o małżeństwo po zmartwychwstaniu, otrzymali odpowiedź, która chyba ich nieco przytłoczyła. Jezus opowiedział o miłości jako czymś, co przewyższa, „przebija” ziemskie związki. Chrystus mówi o miłości, która jest ponad wszystkim, co znamy - jest ona wolna i nieskrępowana w jednostce masy ciała i miary czasu.


Opowieść Łukasza przypomina nam, że nasze ziemskie pojęcie miłości to tylko mały fragment większej, boskiej prawdy. Miłość, o której mówi Jezus, jest miłością, która nie zna granic, która jest esencją życia wiecznego.


W naszej codzienności, pełnej ziemskich ograniczeń i skomplikowanych relacji, niech ta boska perspektywa miłości będzie dla nas przewodnikiem. Niech nasze serca otwierają się na miłość, która jest ponadczasowa, która jest symbolem a może i przepustką, do życia wiecznego.


W świetle tej boskiej prawdy, zastanówmy się, jak możemy na co dzień praktykować tak nieskończoną miłość? Jak możemy, w naszych ziemskich relacjach, odbijać jej transcendentny blask? Jak możemy stawać się, na wzór Jezusa, "synami i córkami Bożymi", gotowymi do wejścia w życie wieczne? Na pewno nie porzucajmy naszych były partnerów w potrzebie, nie wchodźmy pochopnie w zażyłe relacje, nie krzywdźmy obietnicami, gdy czujemy, że mogą być trudne do dotrzymania, ponad miarę…


Niech ta refleksja nad słowami Jezusa stanie się dla nas drogowskazem, który pokazuje drogę, do głębszego zrozumienia naszego miejsca, w niebiańskim planie na miłość.


 


bottom of page