top of page

Serwis informacyjny

  • Zdjęcie autoraAna

Rzymskokatolicki biskup krytykuje niektóre sformułowania raportu Synodu Biskupów

Bp Robert Barron, jeden z najbardziej aktywnych w mediach hierarchów w USA, skrytykował zawarte w raporcie końcowym pierwszej fazy Synodu o synodalności stwierdzenie, że postęp w nauce będzie wymagał ponownego przemyślenia nauczania Kościoła w zakresie etyki seksualnej, sugerujące jakoby stosowne obecnie w nim kategorie były nieadekwatne do opisania złożoności ludzkiej seksualności

Biskup diecezji Winona–Rochester w stanie Minnesota pozytywnie ocenił troskę uczestników Synodu o wysłuchanie głosów tych, którzy z różnych powodów czuli się marginalizowani z życia Kościoła. „Mogę zapewnić wszystkich, że ich żądanie bycia wysłuchanym zostało usłyszane, głośno i wyraźnie na Synodzie. I cieszę się, że tak się stało. Kościół ma głosić Ewangelię wszystkim i gromadzić ich w Ciele Chrystusa. Dlatego też, jeśli istnieją armie katolików, którzy czują się wykluczeni lub traktowani protekcjonalnie, jest to poważny problem duszpasterski, który należy rozwiązać z pokorą i uczciwością. I mogę powiedzieć, jako ktoś, kto przez minione dwanaście lat był pełnoetatowym administratorem kościelnym, że jestem zachwycony otrzymywaniem rad od świeckich w odniesieniu do praktycznie wszystkich aspektów mojej pracy. Poszerzenie liczby i różnorodności tych, którzy mogą pomagać biskupom w zarządzaniu Kościołem, jest dobre i brawo dla Synodu za zbadanie tej możliwości” – wyznał.

Następnie bp Barron przypomniał, że powołaniem 99 procent katolików świeckich jest uświęcanie świata, wprowadzanie Chrystusa na areny polityki, sztuki, rozrywki, komunikacji, biznesu, medycyny itp. ,. właśnie tam, gdzie mają oni szczególne kompetencje. Wyraził zaniepokojeni faktem, że zarówno Instrumentum laboris, jak i rozmowy synodalne były znacznie bardziej zaabsorbowane kwestiami ad intra niż ad extra. Przypomniał, że działo się tak, pomimo, iż papież Franciszek konsekwentnie wzywa Kościół do wychodzenia poza krąg własnych spraw. „Przy wielu okazjach podczas Synodu proponowałem model Akcji Katolickiej, który w okresie przedsoborowym był tak skutecznym sposobem formowania świeckich w ich misji wobec świata” – powiedział amerykański hierarcha.

Biskup Winona–Rochester podjął następnie występujące w dyskusjach synodalnych zagadnienie napięcia między miłością a prawdą. Zaznaczył, że Kościół winien z jednej strony przyjąć wszystkich, ale jednocześnie trzeba wezwać tych, których włączamy do nawrócenia, do życia zgodnie z prawdą. „Kwestia ta skonkretyzowała się wokół działań na rzecz społeczności LGBT. Praktycznie wszyscy uczestnicy Synodu uważali, że osoby, których życie seksualne odbiega od normy, powinny być traktowane z miłością i szacunkiem… ale wielu uczestników Synodu uważało również, że prawda nauczania moralnego Kościoła w odniesieniu do seksualności nigdy nie powinna być odkładana na bok” - stwierdza. Zaznaczył, że właśnie ta kwestia była przedmiotem jego wystąpienia na zgromadzeniu plenarnym. „Zauważyłem, że gdy pojęcia te są właściwie rozumiane, nie ma prawdziwego napięcia między miłością a prawdą, ponieważ miłość nie jest uczuciem, lecz aktem, poprzez który pragnie się dobra drugiej osoby. Dlatego nie można autentycznie kogoś kochać, jeśli nie ma się prawdziwego postrzegania tego, co jest naprawdę dobre dla tej osoby. Argumentowałem, że może istnieć napięcie między przyjęciem a prawdą, ale nie między autentyczną miłością a prawdą” – wyznał bp Barron.

Kolejnym obszarem jego zainteresowania było pojęcie misji, stale używanego w rozważanych tekstach i prowadzonych rozmowach. Amerykański hierarcha przypomniał, że stwierdzenie, iż Kościół jest misją zostało uznane przez uczestników Synodu za oczywiste. „Niestrudzone nauczanie papieża Jana Pawła II na temat nowej ewangelizacji najwyraźniej dotarło do serc i umysłów Kościoła na całym świecie” - zaznaczył. Jednocześnie krytycznie odniósł się do faktu, że w tekstach synodalnych misja zdawała się najczęściej oznaczać działanie Kościoła na rzecz sprawiedliwości społecznej oraz poprawy sytuacji ekonomicznej i politycznej ubogich. „W tekstach dotyczących misji wyraźnie brakuje odniesień do grzechu, łaski, odkupienia, krzyża, zmartwychwstania, życia wiecznego i zbawienia, co stanowi prawdziwe niebezpieczeństwo. Podstawową misją Kościoła jest bowiem głoszenie zmartwychwstania Jezusa Chrystusa i zapraszanie ludzi do poddania się Jego panowaniu. To uczniostwo, z pewnością, ma wpływ na sposób, w jaki żyjemy w świecie, i z pewnością powinno prowadzić nas do działania na rzecz sprawiedliwości, ale musimy zachować nasze priorytety. To, co nadprzyrodzone, nigdy nie powinno być sprowadzane do tego, co naturalne; raczej porządek naturalny powinien być przekształcany przez jego związek z porządkiem nadprzyrodzonym” – pisze biskup Winona–Rochester.

Wreszcie bp Barron wyraża niezgodę na zawartą w raporcie końcowym pierwszej fazy Synodu sugestię, że postęp naukowy będzie wymagał ponownego przemyślenia nauczania Kościoła na temat etyki seksualnej, którego kategorie są najwyraźniej nieadekwatne do opisania złożoności ludzkiej płciowości. „Pierwszym problemem, jaki mam z tym językiem, jest to, że jest on tak protekcjonalny wobec bogato wyrażonej tradycji refleksji moralnej w katolicyzmie, której najlepszym przykładem jest Teologia ciała opracowana przez papieża Jana Pawła II. Stwierdzenie, że ten wielowarstwowy, filozoficznie uzasadniony i teologicznie zwarty system nie jest w stanie poradzić sobie z subtelnościami ludzkiej seksualności, jest po prostu absurdalne. Ale głębszym problemem jest to, że ten sposób argumentacji opiera się na błędzie kategorialnym - mianowicie, że postęp w naukach jako taki wymaga ewolucji w nauczaniu moralnym. Weźmy przykład homoseksualności. Biologia ewolucyjna, antropologia i chemia mogą dać nam nowy wgląd w etiologię i fizyczny wymiar pociągu do osób tej samej płci, ale nie powiedzą nam nic o tym, czy zachowanie homoseksualne jest dobre czy złe. Odpowiedź na to pytanie należy do innego rodzaju dyskursu. Niepokojące jest to, że niektórzy członkowie Niemieckiej Konferencji Biskupów już teraz używają języka raportu synodalnego do uzasadnienia poważnych reform w nauczaniu Kościoła na temat seksualności. Wydaje mi się, że należy się temu przeciwstawić”- stwierdza bp Barron.

Amerykański hierarcha zachęca wiernych do modlitwy za pracę, jaką muszą wykonać członkowie Synodu. Podkreśla też wartość, jaką podczas jego pierwszej części był kontakt z biskupami jak i świeckimi z całego świat.


Robert Emmet Barron, urodzony 19 listopada 1959 r. w Chicago, jest irlandzkiego pochodzenia. Wychowywał się najpierw w Detroit, a potem w Western Springs. Jego matka była gospodynią domową, a ojciec pracował jako dyrektor sprzedaży w firmie dystrybucyjnej żywności. Już w liceum zainteresował się dziełami św. Tomasza z Akwinu. Studiował na University of Notre Dame, Mundelein Seminary i Katolickim Uniwersytecie Ameryki, uzyskując tytuły w filozofii i teologii. W 1986 r. został wyświęcony na księdza. W 1992 r. zdobył doktorat w Paryżu.


Był profesorem na University of St. Mary of the Lake i rektorem. Prowadził liczne wykłady i założył platformę Word On Fire. W 2015 r. został mianowany biskupem pomocniczym w Los Angeles, a w 2022 biskupem Winona–Rochester. Jego organizacja non-profit wspiera działalność ewangelizacyjną. Jest aktywny w mediach, mając znaczne obserwowanie w sieciach społecznościowych.

 

U źródła: Katolicka Agencja Informacyjna/st

bottom of page